rozmowa z reżyserem Jerzym Łukaszewiczem
Co Pan myśli dzisiaj, po 6 latach od premiery, o swoim filmie "Faustyna"?
Niezręcznie mi o tym mówić będąc reżyserem, mam jednak wrażenie, że ten film zrobił wiele dobrego. Znam osoby, które o czymś marzyły, chciały w życiu coś trudnego zrobić, z czymś się zmagały, czuły się przez życie pokrzywdzone. Kiedy poprzez film poznały filozofię życia siostry Faustyny, doświadczyły Bożej łaski, poczuły w sobie siłę i od-wagę. Dzięki siostrze Faustynie prze-konały się, że Bóg najpierw jest dobrym, kochającym Ojcem, a dopiero później Sędzią. Kiedy otrzymałem propozycję zrobienia tego filmu, nie byłem przekonany do tego pomysłu, zadawałem sobie pytanie: dlaczego akurat ja. Teraz widzę po latach, że siostra Faustyna wybrała odpowiedni moment. Dobrze wiedziała, kiedy i jak "zapukać" do naszych dusz i serc. Trudno by mi było zrobić ten film od nowa, w tej pracy było coś niepowtarzalnego, niezwykłego.
Jeśli dobrze zrozumiałam, to kręcenie tego filmu było swojego rodzaju duchową przygodą?
Tak, podoba mi się ta metafora. Była to przygoda duchowa nie tylko dla mnie, ale i dla całej ekipy. Początkowo mieliśmy wątpliwości, czy to co robimy, jest warte wysiłku, czy spotka się z uznaniem. Obawialiśmy się, by film, który mamy zrobić, nie okazał się zbyt "dewocyjny". Stało się coś dla nas nieoczekiwanego. Jak tylko przystąpiliśmy do zdjęć, ogarnął nas niezwykły duch. Mieliśmy jasność tego co robimy, pozbyliśmy się wątpliwości, niepokoju.
Pamięta Pan jakieś niezwykłe sytuacje, zdarzenia, które towarzyszyły kręceniu filmu?
Ta niezwykłość była widoczna w ludziach. Pracowaliśmy bardzo intensywnie, a nikt nie odczuwał wielkiego zmęczenia. Film powstał w rekordowym czasie dwóch tygodni. To normalnie się nie zdarza. Planując poszczególne sceny chcieliśmy bardzo, by film był nasączony ciepłym światłem zachodzącego słońca. Zważywszy na polski klimat, to dość trudno o taką pogodę. Przez całe dwa tygodnie nie było na niebie ani jednej chmurki, codziennie słońce i upalne lato. Kiedy patrzę na ten film po latach, jestem przekonany, że gdyby siostra Faustyna nie objęła nas wszystkich i nie dała nam odczuć, że jest z na-mi, to by się to nie udało. Było to coś więcej niż tylko film.
Kim dla Pana jest siostra Faustyna?
Wydaje mi się, że wielkością siostry Faustyny jest jej prostota, praca i ufność w codzienności. To, że uczyniła swoje zwykłe życie życiem zupełnie niezwykłym. Ciężko pracując nie liczyła na wynagrodzenie, sukces. Nie liczyła chyba nawet na swoją świętość. Robiła z pozoru rzeczy małe, nieważne, ale widziała, czuła w tym cel. Jej życie to dla mnie opowieść o pokorze i codzienności. Jeżeli mam swoje osobiste, prywatne trudne sprawy, czuję, że mogę dać z siebie maksimum, a potem zawsze prosić siostrę Faustynę o wstawiennictwo. To wsparcie nie przy-chodzi tak automatycznie. Siostra Faustyna stale przypomina mi: Spróbuj mnie naśladować, zrozum moją drogę do Boga. Jest nią: "Jezu ufam Tobie!".
rozmawiała Agnieszka Carrasco-Żylicz
Jerzy Łukaszewicz - urodzony w 1946 r. Absolwent Wydziału Operatorskiego PWSFiT w Łodzi. Autor zdjęć do kilkunastu filmów dokumentalnych oraz takich obrazów jak: Dolina Issy (reż. T. Konwicki), Seksmisja, Kingsajz, Vabank I, Vabank II (reż. J. Machulski), Siekierezada (reż. W. Leszczyński). Jako reżyser zadebiutował w 1988 r. (Przyjaciel Wesołego Diabła). Autor serialu telewizyjnego WOW (1992) i filmu Łowca - ostatnie starcie (1993).
rozmowa z reżyserem Jerzym Łukaszewiczem
|