JEZUS ŻYJE!
nr. 14:
KSIĄDZ SOPOĆKO POWIERNIK TAJEMNIC
rozmowa z reżyserem Jerzym Łukaszewiczem

Siostrę Faustynę i jej przesłanie "odkryto" dopiero wiele lat po jej śmierci. Przyczynił się do tego w dużej mierze jej spowiednik - ksiądz Michał Sopoćko.

TRUDNE POCZĄTKI
fot. Stanisław Markowski

Mając 18 lat Helena poprosiła rodziców, aby pozwolili jej wstąpić do zakonu. Odmówi-li stanowczo - choć oboje byli bardzo religijni - gdyż rodziny nie było na to stać.
"Nieustanne wołanie łaski było dla mnie udręką wielką, jednak starałam się ją zagłuszyć rozrywkami. Unikałam wewnętrznie Boga, a całą duszę skłaniałam się do stworzeń. Jednak łaska Boża zwyciężyła w duszy" [Dz. 8].
Po roku, w czasie zabawy tanecznej ujrzała nagle umęczonego Jezusa, obnażonego z szat i okrytego ranami, który rzekł do niej: "Dokąd cię cierpiał będę i dokąd Mnie zwodzić będziesz?" [Dz. 9]. Natychmiast - zgodnie z poleceniem Jezusa - wyjechała do Warszawy z zamiarem wstąpienia do zakonu. Jednak wszędzie spotykała się z odmową. Trzeba było mieć pieniądze na wyprawę, a tych nie posiadała.
Przyjęła ją dopiero przełożona Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Po paru tygodniach chciała jednak stamtąd odejść i poszukać klasztoru o surowszej, bardziej kontemplacyjnej regule. Ostatecznie - napomniana przez Jezusa - pozostała.
Na co dzień pracowała w kuchni i ogrodzie, co nie przeszkadzało jej widzieć Jezusa i bezustannie rozmawiać z Nim. Zadania, które od Niego otrzymywała - namalowanie obrazu, ustanowienie Święta Bożego Miłosierdzia, upowszechnienie Koronki, założenie nowego zgromadzenia - przekraczały nie tylko jej wątłe siły, ale nawet wyobraźnię.
Oprócz przełożonych i kilku spowiedników, nikt nie zdawał sobie sprawy, kim była Faustyna i jakich doświadczała wizji. Często słyszała: "Niech siostra sobie wybije z głowy, żeby Pan Jezus miał z siostrą tak poufale przestawać, z taką nędzną, z taką niedoskonałą. Pan Jezus tylko ze świętymi duszami obcuje" [Dz. 133].

KSIĄDZ MICHAŁ
fot. Stanisław Markowski

22 lutego 1931 roku w Płocku ukazał się s. Faustynie Pan Jezus polecając, aby namalowała obraz. Przez następne dwa lata - zanim poznała ks. Sopoćkę - Faustyna chodziła bezradnie z powierzonym jej zadaniem, a spowiednicy zachęcali ją jedynie, by malowała obraz Jezusa w swej duszy.
Ks. Sopoćko stał się emisariuszem wszystkich trudnych zadań poleconych Faustynie przez Jezusa. Dzięki niemu - polecił jej spisywać Dzienniczek - możemy też poznać orędzie Miłosierdzia i samą Faustynę. Jemu wreszcie przyszło zająć się założeniem nowego zgromadzenia.

PIERWSZE SPOTKANIE

Po raz pierwszy spotkali się w Wilnie w 1933 roku. Kiedy wyjawiła mu swoje tajemnice, najpierw chciał uciec rezygnując z funkcji spowiednika. Zaraz potem poddał Faustynę badaniu psychiatrycznemu.
Zastanowiło go, kiedy Faustyna - ta prosta zakonnica - stwierdziła, iż Miłosierdzie Boże jest "największym przymiotem Boga", a tej prawdy nie mógł wyczytać u żadnego ze współczesnych mu teologów. I kiedy znalazł potwierdzenie słów Faustyny u Augustyna i Tomasza z Akwinu zrozumiał, że rzeczywiście przemawia przez nią Bóg.

NOWE ZGROMADZENIE

9 czerwca 1935 roku Pan Jezus polecił Faustynie, aby założyła nowe zgromadzenie. "Powiedział mi, że żąda, aby było zgromadzenie to jak najprędzej założone - i ty w nim żyć będziesz z towarzyszkami swymi. Duch mój będzie regułą życia waszego. Życie wasze ma być na mnie wzorowane, od żłóbka aż do skonania na krzyżu" [Dz. 438].
Targały nią sprzeczne uczucia. Z jednej strony przynaglenia Pana Jezusa, z drugiej złożony ślub posłuszeństwa, nakazujący stosować się do woli przełożonych, a ci odradzali bądź wręcz zakazywali. "Czemuż mi każesz pełnić te rzeczy, a nie dajesz możliwości ich wypełnić?" [Dz. 473] - żaliła się swojemu Mistrzowi.
Jedynym punktem oparcia w tej duchowej walce byli spowiednicy: jezuita Józef Andrasz w Krakowie i ksiądz Sopoćko, o którym Jezus jej powiedział: "(...) jeżeli masz wątpliwości w mowie mojej, to wiesz, kogo masz pytać - udzielam mu światła, aby sądził sprawę moją, strzeże go oko moje" [Dz. 895].
We wrześniu 1936 roku Faustyna zapada na gruźlicę. Pozbawiona możliwości działania na zewnątrz, wszystkie nadzieje związane z realizacją swego posłannictwa lokuje w księdzu Michale. On też powstrzymuje ją przed wystąpieniem ze zgromadzenia do czasu otrzymania wyraźnego znaku. Ale wyraźnego znaku nie ma.

DZIEŁO

Tymczasem wizja nowego zgromadzenia staje się coraz bardziej precyzyjna. W marcu 1936 roku pisze Faustyna z Krakowa do swego wileńskiego spowiednika: "Widzę jasno, że nie tylko będzie zgromadzenie żeńskie i męskie, ale że będzie wielkie stowarzyszenie osób świeckich, do którego mogą wszyscy należeć i czynem przypominać Miłosierdzie Boże".
W czerwcu 1937 roku zanotowała w Dzienniczku, iż Pan dał jej poznać dzieło to "w trzech jakby odcieniach". "Pierwsze jest, gdzie dusze odosobnione od świata palić się będą w ofierze przed tronem Bożym i upraszać miłosierdzie dla świata całego - zgromadzenie kontemplacyjne; - Drugie: jest modlitwa połączona z czynem miłosierdzia - zgromadzenie czynne; - Trzecie: jest modlitwa i uczynność miłosierdzia nie obowiązująca żadnym ślubem" - a więc wszyscy czciciele Miłosierdzia - [Dz. 1155-1157]. Ta wizja daje podstawy do myślenia o nowym zgromadzeniu jako o idei znacznie szerszej i pojemniejszej niż konkretna rodzina zakonna, o jakiej myśli Faustyna.

OSTATNIE WSKAZÓWKI

Na łożu śmierci Faustyna podaje księdzu Sopoćce ostatnie wskazówki dotyczące nowego zgromadzenia. Opisze jego początki i miejsce, gdzie osiądzie.
"Gdy byłem u niej w ostatnich dniach jej życia w szpitalu na Prądniku (...), powiedziała mi wówczas (...), że miała widzenie, że ja przyjmuję śluby od pierwszych sześciu członkiń nowego zgromadzenia w małej kapliczce drewnianej - napisze później ks. Michał.
Rzeczywiście, w 1944 roku w Wilnie, w dniu 16 listopada przyjąłem pierwsze śluby prywatne od sześciu niewiast, które zdecydowały się służyć Bogu w nowym zgromadzeniu, które oprócz trzech normalnych ślubów złożyły czwarty - szerzenia Kultu Miłosierdzia Bożego. (...) Śluby te odbyły się w kaplicy drewnianej ss. karmelitanek.
Mówiła mi również, że widzi dom pierwszego zgromadzenia, dom obszerny, ubogi, ale panuje w nim wielki duch - obok znajduje się kościół (...). Gdy w roku 1947 odwiedziłem dom nowego zgromadzenia w Myśliborzu koło Gorzowa, stwierdziłem, że wszystko zgadza się dokładnie".
Zmarła 5 października 1938 roku w Krakowie. Umierała ze spokojem i ufnością, przekonana, że jej posłannictwo nie kończy się wcale z chwilą śmierci.

KONTYNUACJA

Nowa sytuacja polityczna zmusiła w 1945 roku księdza Sopoćkę i jego podopieczne do wyjazdu z Litwy. W Wilnie pozostał obraz Jezusa Miłosiernego namalowany według wskazówek Faustyny przez Eugeniusza Kazimirowskiego.
Ksiądz Michał zamieszkał w Białymstoku, gdzie wykładał w tamtejszym seminarium. Siostry znalazły wymarzone dla siebie miejsce na ziemiach zachodnich - w Myśliborzu k/Gorzowa Wlkp. Zamieszkały tam 25 sierpnia 1947 roku w dniu urodzin siostry Faustyny.
Kościółek, który stał nieopodal domu, zbudowali w 1905 roku - na terenie ówczesnych Niemiec - polscy robotnicy.
Siostry nie miały habitów. Rozpoczęły swoją pracę w niezwykle skromnych warunkach. Katechizowały, pomagały w pro-wadzeniu biura parafialnego i dbały o kościół.
Wkrótce z "pierwszej szóstki" w Myśliborzu pozostały tylko dwie. Cztery pozostałe zaangażowały się w inne - wspomniane wcześniej - formy życia i głoszenia miłosierdzia Bożego.
W 1955 roku Konferencja Episkopatu Polski zatwierdziła nowe zgromadzenie pod nazwą Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. Pojawiły się też pierwsze powołania.
Ksiądz Michał starał się odwiedzać siostry co roku i głosić im konferencje. Wiele mówił o duchowości św. Teresy z Lisieux, o dziecięctwie, zawierzeniu i miłowaniu grzeszników. O Faustynie mówił niewiele, prawie nic. Tłumaczył, że nie chce uprzedzać wyroków Stolicy Apostolskiej. A wyroki były dla zgromadzenia - jak i kultu miłosierdzia objawionego za pośrednictwem Faustyny - dramatyczne.

TRUDNY EGZAMIN

W 1959 roku Święte Oficjum wydało dekret stwierdzający, iż doświadczenia s. Faustyny nie mają charakteru nadprzyrodzonego. Również księdzu Sopoćce zakazano szerzenia informacji o przesłaniu s. Faustyny.
"Będzie chwila, w której dzieło to, które tak Bóg zaleca, okaże się jakoby w zupełnym zniszczeniu - i wtem nastąpi działanie Boże z wielką siłą, która da świadectwo prawdziwości. Ono będzie nowym blaskiem dla Kościoła, chociaż od dawna w nim spoczywającym" [Dz. 378] - napisała na wiele lat przed tym wydarzeniem Faustyna.
Dla sióstr był to dramat. Na posłannictwie Faustyny budowały tożsamość swego zgromadzenia. Mogły jedynie zawierzyć jej słowom, że po tym czasie próby wszystko się odmieni.
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zgromadzeniem interesowało się niewiele osób. Księża zwykle odradzali wstępowanie do niego argumentując, że to sprawa "niepewna".

PRZEŁOM

Przełom nastąpił w 1978 roku, m. in. na skutek interwencji ówczesnego metropolity krakowskiego kard. Karola Wojtyły. Stolica Apostolska postanowiła znieść zakaz i ponownie rozpoczęła badanie dostarczonych dokumentów.
W roku 1993 Siostry Jezusa Miłosiernego otrzymały z Krakowa relikwie stopy s. Faustyny, a Myślibórz został podniesiony do rangi Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.
Ksiądz Michał Sopoćko nie doczekał tego "nowego blasku". Umarł w Białymstoku 15 lutego 1975 roku. Nie doczekał odwołania notyfikacji z 1959 roku; bezowocne okazywały się także jego starania o ustanowienie Święta Miłosierdzia.
Kiedy Faustyna zapytała Pana Jezusa, dlaczego utrudnia jej spowiednikowi to, co mu jednocześnie nakazuje, usłyszała w odpowiedzi: "Tak postępuję z nim na świadectwo, że dzieło to moim jest. Powiedz mu, niech się nie lęka niczego, wzrok mój jest zwrócony dzień i noc na niego (...). Nie za pomyślność w pracy, ale za cierpienie nagradzam" [Dz. 90].
W 1987 r. ks. Michał Sopoćko został ogłoszony Sługą Bożym, sześć lat później otwarty został w Rzymie jego proces beatyfikacyjny. Można się spodziewać, że już wkrótce dołączy do grona świętych tuż za tą, której przez całe życie towarzyszył.


(opr. na podstawie artykułu Jana Grzegorczyka w miesięczniku "W Drodze" 11/1997)


Od redakcji:
Więcej informacji o ks. Sopoćce i siostrach Jezusa Miłosiernego można znaleźć w książce Jana Grzegorczyka "Każda dusza to inny świat". Polecamy!
Zamówienia: Wyd. "W drodze", ul. Kościuszki 99, 60-920 Poznań, tel./fax: 061/852 39 62,
e-mail: oficyna@wdrodze.pl;
http://www.wdrodze.pl

Copyright © by "JEZUS ŻYJE"
";